Amatroska Liga Piłki Siatkowej na ostatnim zakręcie

Amatorska Liga Piłki Siatkowej w Śremskim Sporcie wchodzi w decydujący moment i ważą się losy co najmniej pierwszej trójki z tabeli. Jeszcze nic do końca nie jest pewne. Ale chyba o to chodzi, bo emocje rosną w meczu na mecz i teraz strata punktów może oznaczać od razu spadek.

W sobotę 21 marca jako pierwsze rozpoczęły tę 12 kolejkę drużyny Na Czerwonego oraz Amicus. Gra była raczej spokojna, a ekipa z Zaniemyśla nie spinała się na maksa i dawała widocznie trochę pograć przeciwnikom. Amicus w pierwszym secie zdobył aż 19 punktów i grał ładnie. Na Czerwonego jednak cały czas trzymał bezpieczny dystans 4–5 punktów i pierwszy set zakończył 25:19. Drugi set właściwie niczym się nie różnił poza tym, że Amicus zdobył najmniej w dzisiejszym dniu, bo 13 punktów. Trzeci natomiast od początku był o dziwo bardziej wyrównany. Najpierw 3:3, potem 6:6, jeszcze przez chwilę Amicus utrzymywał dobre tempo i było 12:15. Później jednak popełnili więcej błędów, a Na Czerwonego grali konsekwentnie swoje. Pewnie wygrali ten trzeci set 25:16 i całe spotkanie 3:0.

Drugi mecz w tym dniu był bardziej emocjonujący, bo Kasztelanie mają ambicje na więcej niż to, co wskazuje obecnie tabela. Ale Kolba Bnin potrafi się spiąć jak trzeba i na pewno nie przyjechała po to, aby zejść do szatni pokonana. Pierwszy set to istny horror. Przez całe spotkanie Kasztelanie napierali na Kolbę, która nie mogła znaleźć sposobu, aby uzyskać przewagę. Szli prawie równiutko, a różnica wynosiła raz 1, raz 2 punkty. Ale to Kasztelanie byli lepsi, lepiej rozgrzani i trzeba powiedzieć, że dawno nie byli w takiej dyspozycji. Fakt, o wygranej zdecydowała sama końcówka, której nie udźwignęła ekipa z Bnina i ten set Kasztelanie wygrali 26:24. Co by nie napisać o pierwszym secie, to trzeba było widzieć drugi set. Emocje i skala napięcia razy dwa. Kasztelanie podniesieni tym pierwszym setem równie dobrze radzili sobie w drugim. Bardzo mocne ścinki, dobre bloki uniemożliwiały Kolbie wejście w ich dogodny tryb. Byli rozbici. Trzymali się na tyle, ile mogli, punkt za punkt, na tablicy było 15:15, potem 22:22, no i do samego końca nikt nie odpuszczał… 24:25 i za chwilę znów 26:26, aż do 27:27. Tutaj Kolba wytrzymała i zdobyła te dwa decydujące punkty, do 29, i drugi set był dla nich. Piękny mecz.

 Do trzeciego z pewnością Kasztelanie wychodzili z myślą, żeby dalej grać na takim poziomie. Kolba z kolei chciała czegoś więcej. Udało się jednej z ekip i była nią Kolba. Początek był jeszcze wyrównany, ale przy 6 punktach coś się zatrzymało u Kasztelanów. Wysokie tempo z dwóch poprzednich setów na pewno mocno ich wyczerpało. Popełniali błędy, często trafiając w siatkę i tak samo ścinając poza linię boiska. Dość szybko dla Kolby zrobiło się 15:8 i do końca seta Kasztelanie nic już praktycznie nie zrobili. Kolba wykorzystała ten spadek formy i konsekwentnie do końca nie okazali litości, ustalając wynik na 25:11. Tego każdy, kto oglądał tę rywalizację, z pewnością się nie spodziewał. Niestety czwarty set wyglądał identycznie, nawet czasem punktacja była taka sama, np. 15:8 czy 20:11, z tą różnicą, że Kasztelanie dowieźli 1 a Kolba 3 sety na swoją korzyść. Brawa dla Kolby i za te dwa pierwsze sety dla obu drużyn za piękny pokaz siatkówki.

Trzeci mecz w tym dniu to starcie Jednostki Wojskowej Śrem i Szerszeni Kościan. Tutaj Jednostka nie musiała tak się wspinać na wyżyny jak przed chwilą Kolba, bo przeciwnik nie był wymagający. Wojskowi grali po prostu swoje i bez niespodzianek przebiegły dwa pierwsze sety, które wygrali kolejno 25:9, a w drugim, który był ciut lepszy w wykonaniu ekipy z Kościana, 19:25. W trzecim Jednostka troszkę odpuściła, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że Szerszenie z seta na set grali coraz lepiej. Były momenty, że ta gra układała im się całkiem, całkiem. Ostatecznie zdobyli 23 punkty, a Wojskowi wymagane 25 i całość oczywiście 3:0.

Ostatni mecz to powtórka emocji z drugiego starcia z tego dnia. UKS Kusy Dolsk z drużyną Śrem Team stworzyli bardzo dobre widowisko. Bardziej pewnie w tym pierwszym secie wyglądał Śrem. Grał zdecydowanie jak równy z równym i nawet przez cały czas utrzymywał delikatną przewagę na 2–3 punkty. Dolsk gonił, ale nie udało się im wyrównać, choć w końcówce dobili na 24:25 i jeszcze było wszystko możliwe, ale Śrem nie przespał okazji i dobił na 24:26, wygrywając ten pierwszy set. Drugi set był podobny do pierwszego, a emocje przy każdym punkcie były bardzo widoczne. Każda ekipa skandowała okrzykiem swój punkt i napięcie rosło z minuty na minutę, szczególnie kiedy to z 20:19 dla Kusego zrobiło się ponownie 24:25 dla ekipy ze Śremu. Co tu się działo. Oj, było gorąco, kiedy tablica pokazała 26:26 i… dwa małe błędy Śrem Team przesądziły o wyniku na korzyść Dolska 28:26.

Trzeci set obie ekipy zaczęły ponownie równo, ponownie Śrem wychodził na prowadzenie o 1–2 punkty, ale widać było, że Kusy wyciągnął lekcję i starał się nie marnować szans i nie popełniać błędów. To przynosiło efekt i od połowy tego seta Śrem trochę przygasł, ale zdążył zdobyć 21 punktów, ale Kusy pewnie już zdobył swoje 25 i wygrał ten trzeci set. W czwartym było to samo. Po końcówce trzeciego, gdzie Śrem odpuścił, tutaj na początku znowu robił swoje i uzyskał wynik 8:3, potem 10:3. Dolsk jednak pozbierał się, morale po krótkim czasie wzrosło i bardzo szybko nadgonili do 11:12, potem uzyskali przewagę na 16:20. Śrem chyba przestał wierzyć, że może wyrównać w setach na 2:2, bo zdobyli jeszcze tylko 1 punkt, a Dolsk dokończył dzieła, ustalając wynik na 21:25, a całość 1:3.

Zapraszamy na nie mniej emocjonującą 13. kolejkę, która zostanie rozegrana 29.03.2026 i z pewnością wiele wyjaśni co do miejsc w tabeli.

Poniżej galeria i wyniki.